Efekt Najmana, czyli jak być cierniem w oku, nie robiąc nikomu krzywdy

Damian Gołębiewski/ 8 listopada, 2020/ Inne/ 1 comments

Dzisiaj tak z luzu po dłuższej przerwie chciałbym poruszyć temat, nie koniecznie związany z finansami, ale równie fascynujący co finanse osobiste. Marcina Najmana, o którym dzisiaj będzie mowa, nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, ponieważ jest to naprawdę popularna postać w polskim Internecie.
 
Pan Marcin Najman to były bokser, obecnie zawodnik MMA, choć generalnie można by było podciągnąć go pod określenie „celebryta”, choć osobiście, na dzień dzisiejszy najbardziej mi pasuje określenie „człowiek popularny”.

Boks

Przyjrzyjmy się pokrótce karierze bokserskiej Pana Marcina, poniżej macie wycinek z rankingu boxrec.com:


W boksie zawodowym Pan Marcin krzyżował rękawice 21 razy, z czego 15 pojedynków, okazało się dla niego zwycięskich. Nie będę wchodził w temat „jakości przeciwników”, ponieważ nie jestem zawodnikiem, ani nie mam doświadczenia w sportach walki, które upoważniałyby mnie do oceny tychże przeciwników.

MMA

Zobaczmy jeszcze statystyki z aktualnej dyscypliny, w której mierzy się z innymi. Statystyki MMA ze strony sherdog.com:

MARKETING

Zejdźmy jednak z kariery sportowej, bliżej ziemi. Na podstawie swoich dokonań Marcin stał się niesamowicie popularny. Znany jest z ciętej riposty, którą świetnie zabawia publiczność, co daje mu szanse na kolejne pojedynki. Nie ma się co oszukiwać, że wiek Marcina nie pozwala na pokazanie wszystkiego, co potrafi/ł. Sam tego nie ukrywa i mówi wprost, że jest cieniem dawnego siebie, mimo wszystko podejmuje wyzwania sportowe i mierzy się z młodszymi i sprawniejszymi fizycznie przeciwnikami. Wróćmy do popularności. Duża popularność pozwala na wyciąganie fajnej wypłaty za walkę, ale nie ma się co oszukiwać, że sam na to zapracował i w pełni zasługuje na swoje pieniądze (choć nie wiem, o jakich zarobkach mówimy), bo przyciąga naprawdę sporo widzów do oglądania. Mając to wszystko na uwadze, chciałbym wam przybliżyć pewną moją obserwację.

Tytułowy Efekt Najmana to moje autorskie określenie, które oznacza:


Jeżeli zawodnikowi nie idzie w sportach walki, albo podwinęła mu się noga, każdy kanapowy oglądacz czuje się lepszy od niego.

Tyczy się to oczywiście nie tylko Najmana, ale na jego przykładzie, bardzo mocno uwypuklona jest ta zależność. Zobaczcie tylko ostatnie ataki w stronę Marcina Różalskiego, do którego kanapowcy mają pretensje, że nie umarł w ringu.

Zauważcie, że większość osób, które krytykują Marcina Najmana, to osoby raczej niezwiązane ze sportami walki, albo o wątpliwych umiejętnościach w tej dziedzinie. Warto zauważyć, że wielu mniej znanych zawodników używało nazwiska Najman, jako trampoliny do rozpoznawalności swojej osoby. Nie ma co ukrywać, że choć może sportowo kariera nie była zawrotna, to marketingowo nazwisko jest naprawdę nośne. Dlatego Marcin musi bardzo często mierzyć się z zaczepkami z różnych stron, choć idę o zakład, że spora część z zaczepiających, nie wytrzymałaby rundy z Najmanem w ringu. I mówię to serio. Znany dziennikarz K. Stanowski z kanału sportowego krytykował, a nawet wyśmiewał umiejętności Najmana, a wątpię, żeby sam wygrał choćby z Bonusem BGC. Strasznie nie lubię takiego zaczepiania ludzi, tylko i wyłącznie dla rozgłosu, bo nie widzę żadnego innego uzasadnienia takich ataków.

Na koniec dodam, że post ma na celu zwrócenie jedynie uwagi na pewną przypadłość w naszym społeczeństwie. Wydaje mi się, że wiele osób tak naprawdę boli to, że mimo wielu przegranych, mimo tylu zaczepek Marcin Najman, cały czas robi swoje i zarabia na tym niezłe pieniądze. Nie można również zapomnieć, że Marcin jest zaangażowany w wiele akcji charytatywnych i pomaga wielu ludziom. Osobiście Pana Marcina nie znam, ale uważam, że to dobry i sympatyczny facet, który jest cierniem w oku wielu internetowych frustratów.


Zawsze warto popatrzeć na dwie strony medalu.  

A wy co myślicie? Zapraszam do dyskusji!

Share this Post

1 Comment

  1. Przeciętniacy i ludzie, którzy urodzili się bez celu, zawsze będą szukać czegoś w ich mniemaniu „gorszego”, co poprawi im humor. W tym wypadku chodzi o osobę, z której można się pośmiać, choć samemu nie rusza się z kanapy i marnuje się każdą sekundę swojego życia.

    Pozdrawiam
    Kamil

Leave a Reply