Wszyscy się tego boimy… Sprawdź dlaczego!

Damian Gołębiewski/ Styczeń 13, 2018/ Nauka, Praca, Rozwój/ 6 comments

Czasy się zmieniają.

Żyjemy w ciekawych czasach. Wszystko odbywa się szybko, tu i teraz. Mamy dostęp do nieograniczonej ilości wiedzy – patrz internet. Korzystamy z udogodnień technologicznych, o jakich nie śnili nawet Królowie i to na co dzień. Jest bardzo dużo rzeczy i mamy do nich dostęp ot tak. Nie musimy już nawet stać w kolejce w sklepie. Zakupy możemy zrobić online, a kurier przywiezie nam produkty pod drzwi. Fajnie prawda? Naprawdę mocno się rozwinęliśmy i robimy to cały czas, ale z jednym tematem wciąż mamy problem. O co chodzi? 

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… 

No pewnie, że chodzi o pieniądze! I nie chodzi mi o to, że boimy się pieniędzy (chociaż trochę powinniśmy, prawda?) wręcz przeciwnie, chcemy ich mieć pod dostatkiem i to najlepiej na stałe i najlepiej od teraz! Niestety nie jest tak kolorowo i pieniądze musimy gromadzić. Musimy chodzić do pracy, wymieniać swoje umiejętności i czas za pieniądze innych osób. Potrafimy zrobić dla pieniędzy bardzo dużo i nie boimy się nawet za pieniądze ryzykować. Wystarczy spojrzeć w TV jak ludzie w różnych programach robią straszne rzeczy, żeby wygrać pieniądze. Robimy to wszystko bez zawahania, a boimy się najzwyczajniej w świecie… POROZMAWIAĆ… Tak! Polacy boją się rozmawiać o pieniądzach! Sporo moich znajomych nie wie nawet, jak zarabiają ich rodzice! Siedzi to w nas od lat. Polska to kraj stereotypów. Jak ktoś jest „bogaty” to złodziej, łysy to bandzior, a w tatuażach to pewnie kogoś zabił! To oczywiście kropla w morzu przykładów stereotypów, jakie u nas panują, ale zejdźmy na ziemię i wróćmy do tematu 🙂

Dlaczego to ważne?

Nie uważam, że odkrywam na nowo Amerykę tym wpisem, ale myślę, że to bardzo ważny temat i należy go poruszać! Wydaje mi się, że bardzo późno pojąłem zasady świadomego zarządzania pieniędzmi właśnie dlatego, że w domu o pieniądzach się zwyczajnie nie rozmawiało. Rodzice mówili mi oczywiście czym są pieniądze i do czego służą. W szkole też, ale nikt nie pofatygował się, żeby wytłumaczyć mi, jak się z nimi obchodzić. Dlatego też piszę tego bloga, żeby przekazać wiedzę, z której sam korzystam, wiem że działa i poprawi stan Twojego portfela. Uważam, że w naszym społeczeństwie zdecydowana większość ludzi zwyczajnie ignoruje podstawowe zasady zarządzania finansami i dlatego tak wielu Polaków ma długi. Ja zaczynam powoli uświadamiać coraz większą rzeszę osób o tym, jak ważne jest oszczędzanie i świadome zarządzanie kapitałem. Co prawda bloger jeszcze ze mnie kiepski i muszę odrobić lekcje z pisania, ale Kaizen to metoda małych kroków, a więc powoli osiągnę i ten cel. Wróćmy do rozmów o pieniądzach. 

Rozmowy w domu

W Polskich domach bardzo mało rodzin rozmawia otwarcie o pieniądzach. Co prawda, nie mam rzetelnych danych, żeby określić jaka jest dokładna skala tego problemu, ale widać to na co dzień. Strzelam, że u Ciebie w domu też się o pieniądzach nie rozmawia, prawda? (popraw mnie, jeżeli się mylę 🙂 ) Dlatego bardzo serdecznie was zachęcam! To nie musi być bolesne. Można sobie zrobić jeden wieczór w tygodniu razem, gdzie cała rodzina pokazuje swoje wydatki i wspólnie decydujecie, z czego możecie zrezygnować, a na co możecie przeznaczyć trochę więcej środków. Można zrobić z tego małe wyzwanie: Kto wydał najmniej, dostaje od reszty po 10 zł nagrody za bycie oszczędnym. Wymyśliłem to na szybko i może to się wam nie spodobać, bo pewnie niektórzy z was otwarcie rozmawiają w domu o pieniądzach. I tu prośba właśnie do takich osób. Jeżeli macie sprawdzone sposoby, jak poruszyć w domu ten temat, bez narażania się na krytykę innych członków hacjendy to proszę was, zdradźcie te sposoby w komentarzu! Skorzystamy na tym wszyscy. Trzeba zerwać wreszcie z tym TABU na finanse w domu! Co wy na to? 🙂 

Rozmowa kwalifikacyjna

To kolejny obszar, nad którym musimy popracować. Boimy się rozmawiać o pieniądzach nawet na rozmowie o pracę! A do pracy idziemy własnie po pieniądze, czyż nie? Chociaż rozmowa kwalifikacyjna to zupełnie inna para kaloszy, to też warto o tym pomyśleć. Tutaj temat jest o tyle trudny, że problem leży po obu stronach. Pracodawca nie chcąc się wychylać nie zaczyna tematu i bada pracownika, a pracownik nie chcąc wyjść na pazernego nie zacznie rozmowy od pytania: „Ile tu płacicie? Bo jak mało to nie mamy o czym gadać” 😀 A może tak robicie? 🙂 Rozmowa o pracę to stąpanie po cienkim lodzie, ponieważ można spalić całą rozmowę zadając pytanie w niewłaściwym momencie, a często nawet jak zapytamy, to ciężko uzyskać jasną odpowiedź. Często można się spotkać z odpowiedzią w stylu: „Na tym etapie rekrutacji nie rozmawiamy o wynagrodzeniu”. To może być znak, że firma jeszcze nie wie, jakie środki chce przeznaczyć na dane stanowisko, albo stosuje zasłonę dymną, żeby zyskać na czasie i dowiedzieć się o Tobie trochę więcej. Kolejny problem na rozmowie kwalifikacyjnej jest taki, że nie potrafimy się dobrze wycenić. Mamy to zakodowane w głowie! Nie potrafimy wydusić z siebie tej kwoty, o której myślimy. Bardzo często zaniżamy stawkę na rozmowie, żeby nie wyjść na chciwych, a jeszcze częściej sami się nie doceniamy i boimy się powiedzieć, ile byśmy chcieli zarabiać. Teraz muszę cię zmartwić, albo podbudować (od Ciebie zależy co wybierzesz). To właśnie rozmowa o pracę i punkt, w którym zaczyna się rozmowa o wynagrodzeniu jest dla Ciebie kluczowy! Tutaj walczysz o stałą pensję, o to co będzie na umowie, o to czym przez dłuższy czas będziesz musiał się zadowolić. Pamiętaj, że o wiele trudniej jest iść i rozmawiać o podwyżce, niż na początku wynegocjować dobrą stawkę! Dlatego nie bój się i śmiało rozmawiaj o pieniądzach. Pokaż, że znasz swoją wartość i daj to odczuć pracodawcy. Pracodawcy lubią pewnych siebie kandydatów! Jeśli nie znasz dokładnej kwoty jaką  chciałbyś otrzymać, to zorientuj się jakie są średnie zarobki na stanowisku, na które aplikujesz i podaj „widełki”, np. od 3 do 5 tys. zł. To jeden z podstawowych sposobów, jak  uporać się z pytaniami o zarobki. I tu znowu prośba do wszystkich, którzy mają jakieś sprawdzone rady: jak dobrze negocjować wynagrodzenie na rozmowie o pracę? Dajcie znać w komentarzu! Zbiorę te komentarze (o ile się pojawią 😛 ) i zrobimy z tego mały poradnik dla potomnych 🙂

Rozmowa ze znajomymi

Wisienka na torcie to znajomi. Z nimi też ciężko rozmawiać o pieniądzach. Zapytasz: „ile zarabiasz?”, a w odpowiedzi możesz otrzymać soczyste: „a ch*j Cię to obchodzi”, ale nie w tym rzecz. To pytanie akurat jest nie na miejscu, bo w sumie po co Ci wiedzieć ile zarabia Twój znajomy? Chcesz się dowartościować, czy może zasmucić? Bo przecież on nosi „Buty za 400 zł!”. Kolejna sprawa: wspomniane buty. Nie pytaj się znajomego: „ile dałeś za te buty?”. W miejsce butów wstaw cokolwiek. Szalik, czapkę, kurtkę, itd. Nie pytaj o to, a jeśli bardzo Cię to interesuje to zapytaj: „Gdzie kupiłeś te/n ____?” Prawda, że brzmi lepiej? A jak już się dowiesz, gdzie coś zostało kupione to możesz sobie sprawdzić to w sieci, albo w sklepie (jak wolisz). Ja osobiście nie lubię rozmawiać ze znajomymi o pieniądzach, bo to zawsze ma niesmaczny wydźwięk. Wszyscy  zmieniają się w raperów i uprawiają Finansowe Bragga, a przecież nie chodzi o to kto zarabia więcej, czy mniej. Chodzi o to, żeby atmosfera była przyjemna i dlatego akurat ze znajomymi nie polecam rozmawiać o pieniądzach. Zwyczajnie, nie widzę sensu rozmawiania o pieniądzach ze znajomymi. Kto ile ma, kto ile zarabia i ile wydaje. To sprawy prywatne, a prywatność powinno się szanować. Co innego w domu i na rozmowie o pracę. Tam polecam rozmawiać głośno i wyraźnie. Bez ukrywania po kątach wydatków (no chyba, że to prezent niespodzianka). 

 

Podsumowując 

Zerwijmy tabu na rozmowy o pieniądzach w domu i na rozmowie kwalifikacyjnej! Bądźmy ze sobą szczerzy i nie wstydźmy się o tym rozmawiać. Pamiętajcie, że większość nawyków wynosimy z domu. Jak macie dzieci to uważajcie. Dzieci was obserwują, to bardzo dobrzy obserwatorzy! Jak mówisz dziecku, żeby oszczędzało, a idąc na zakupy pakujesz do wózka co popadnie, to nie zdziw się jeśli nie do końca zrozumie Twój przekaz. Słowa niczego nie zrobią za nas. Musimy jeszcze dawać przykład swoim zachowaniem. Tym spokojnym akcentem, zapraszam was do dyskusji w komentarzach. Może tutaj odważymy się porozmawiać? 🙂 

 

 

Share this Post

6 Comments

  1. Faktycznie, w domu nie zawsze chce się rozmawiać o pieniądzach, tym bardziej jeśli zarabia się ich zdecydowanie za mało. Jeśli dwie osoby, żyjące w małżeństwie zarabiają najniższą krajową, o czym tu rozmawiać gdy trzeba non stop zaciągać, pasa i gdzie tu jeszcze myślenie o dzieciach. No tyle, dobrze że teraz mamy 500+… Wiem z doświadczenia jednak, że ten temat pieniądza łatwiej jest poruszany gdy uda nam się już w miarę stabilnie stanąć na nogi pod tym katem. Jeśli więc nasze dochody są niskie, zawsze warto poruszać wtedy temat tego, w jaki sposób zwiększyć nasze wpływy 😉

    1. O to właśnie chodzi Karolu. Mi się wydaję, że w domach jest mało pieniędzy po części właśnie z tego powodu, że ludzie o nich nie rozmawiają. Pary nie układają planów oszczędzania czy inwestowania na przyszłość, tylko żyją na zasadzie „jakoś to będzie”. Gdyby to się zmieniło, bylibyśmy o wiele bogatszym społeczeństwem 😀

  2. Wydaje mi się, że sama muszę przejść inicjatywę w naszym domu. Co prawda mąż czasami wspomni mi o jakimś sposobie na oszczędzanie, ale teraz właśnie czuję, że jest ten czas na odłożenie większych pieniążków. Także dokształcamy się w razie jakichkolwiek pytań będziemy się tutaj kontaktować 🙂

    1. Dobra komunikacja to podstawa! Następnie dobry plan i wspólna realizacja. To naprawdę nie jest trudne, a jeśli zrobicie z tego wspólny cel to motywacja będzie podwójna. Za każdym razem, gdy jedna ze stron zwątpi to druga osoba winna ją wtedy wspierać i przypominać o celu jaki wspólnie obraliście. Bardzo fajnie, że chcesz przejąć inicjatywę, ale pamiętaj żeby to zrobić delikatnie 🙂 A a razie pytań oczywiście zapraszam. Służę pomocą 🙂

  3. Zwróciłeś uwagę na całkiem interesujący wątek

    1. Wydaje mi się, że warto rozmawiać 🙂

Dodaj komentarz