Pragniesz stabilizacji? Sprawdź czy to ma sens!

Damian Gołębiewski/ Sierpień 1, 2017/ Nauka, Rozwój/ 2 comments

Wiele osób zapytanych o to, co chce osiągnąć, odpowiada – „Stabilizację”. Zastanawiałeś się czasem, czym tak naprawdę jest stabilizacja? Sporo osób mówi też o stabilności zatrudnienia. Dobra praca, ślub, zdrowe dzieci i mamy stabilizację! Czy aby na pewno?

A co jak Ci powiem, że stabilizacji nie ma?

Pewnie w duchu się uśmiechniesz. Rzeczywiście, jeżeli wziąć pod uwagę wszystkie możliwe sytuacje, to stabilizacja może istnieć. Np. jak położysz telefon na stoliku, ten leży stabilnie. Gorzej jest ze stabilizacją życiową. Dobra praca – nie zawsze oznacza stabilność zatrudnienia. Ślub – nie zawsze się ułoży tak, jakbyś chciał. Dzieci – mogą być zdrowe, ale przy tym bardzo temperamentne i dające w kość. Zwróć uwagę, że każdy z elementów tej rzekomej stabilizacji sam w sobie nie jest do końca stabilny. Teraz wyobraź sobie, że trzeba to wszystko połączyć i ustabilizować. Dasz radę? Powodzenia.

 

Każdy ma problemy.

Kolejny dowód na to, że stabilizacja jest mitem to problemy. Te mniejsze i większe. Jedziesz rano do pracy, złapiesz gumę, spóźnisz się przez to do pracy, a szef ma zły dzień i da Ci za to w kość. Sfrustrowany wrócisz do domu, a tam żona też ma ciężki dzień i od wejścia ma do Ciebie pretensje. Do tego wszystkiego dochodzą dzieci, które żądają uwagi. Jest masa takich sytuacji, które potrafią nas wyprowadzić z równowagi. Dlatego nie próbuj dążyć do stabilizacji. W jednym wywiadzie z Jackiem Walkiewiczem, pan Jacek powiedział:

„Stabilizacją motylka, jest szpilka”

To dało mi do myślenia. Słyszałem to dawno, ale do dzisiaj co jakiś czas chodzi mi po głowie. Zastanów się nad tym zdaniem i pomyśl, co ono dla Ciebie oznacza.

Stabilizacja obrazu

Od jakiegoś czasu pasjonuję się fotografią, a tam również znajduje się pojęcie stabilizacji. Na jej przykładzie postaram się pokazać Ci, że tak naprawdę tam też nie do końca istnieje stabilizacja. Stabilizacja obrazu w aparacie polega na przewidywaniu drgań i kompensowaniu naszych ruchów. W aparacie stabilizacja działa na różnych płaszczyznach. Mam nadzieję, że zaczynasz rozumieć do czego zmierzam.

Co robić, gdy nic nie idzie?

Tak jak napisałem chwilę wcześniej o stabilizacji w aparacie, w życiu jest tak samo. Musisz nauczyć się przewidywać „drgania” życiowe, a następnie je kompensować. Nie zawsze jest dobry dzień, ale jak rano wstałeś lewą nogą, to nie znaczy, że masz się tak samo położyć spać. Trzeba reagować na zmiany i wracać na odpowiedni tor. Tak jak w aparacie, chodzi mi też o różne płaszczyzny. Nie daj sobie wmówić, że można ustabilizować wszystko: praca, rodzina, przyjaciele, zdrowie itd. Cała sztuka polega na balansowaniu. Naucz się balansować. Pilnuj życia osobistego, a przy tym nie zaniedbuj pracy. Staraj się oddzielać czas poświęcony na pracę i czas spędzany w domu. Żeby lepiej Ci to zobrazować, zacytuję słowa Jamesa Pattersona z powieści Pamiętnik pisany miłością:

„Wyobraź sobie, że życie polega na żonglowaniu pięcioma piłkami. Ich nazwy to praca, rodzina, zdrowie, przyjaciele i prawość. Wszystko udaje Ci się utrzymywać w powietrzu. Ale pewnego dnia wreszcie do Ciebie dociera, że praca jest gumową piłką. Jeżeli ją upuścisz, odbije się i wróci. Pozostałe cztery piłki – rodzina, zdrowie, przyjaciele, prawość – to szklane kule. Jeśli się którąś upuści, może się obić, wyszczerbić lub nawet roztrzaskać”

Podsumowując

Nie wierz, że osiągniesz stabilizację. Możesz uwierzyć jednak w to, że wiele zależy od tego jak będziesz reagował na zmiany. Dlaczego piszę bloga o oszczędzaniu? Dlatego, że oszczędności pomagają w uporaniu się z zakrętami na jakie trafiamy co jakiś czas. Życie to nie jest prosta droga. Jest pełne zakrętów i łuków po drodze. Gdzie idziesz, to już wiesz Ty sam. Ja dzielę się swoimi spostrzeżeniami, bo kiedyś mi tego brakowało. Często skręcałem i nie wracałem na odpowiedni tor. Dzisiaj już potrafię balansować. Nie żyję tylko pracą, ani też nie żyję tylko zabawą czy rodziną. Tobie życzę tego samego. Pracuj na to, aby było dobrze w domu. Kiedy jest czas na pracę – wtedy pracuj. Jesteś w domu – wtedy  zajmij się rodziną. I pamiętaj o balansowaniu.

 

Dziękuję Ci za poświęcony czas i mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie inspirujący. Jeśli tak było to zapraszam Cię do polubienia Finansowe Kaizen  na Facebooku, do udostępniania wpisu znajomym, a przy okazji do komentowania. Być może chciałbyś mi zadać pytanie albo powiedzieć czego zabrakło w tym wpisie. Chętnie rozwinę ten temat.

2 Comments

  1. Całkowicie popieram Twoje stanowisko i jestem zdania, że nie ma co się poddawać temu, jak wygląda nasze życie w obecnej chwili, tylko trzeba robić wszystko, by wyglądało tak, jak tego chcemy. Działać, a nie tylko patrzeć 🙂

    1. Miło mi 🙂 Niestety większość przyjmuje sprawy takie jakimi są. Nie chcą wpływać na bieg wydarzeń.

Dodaj komentarz