Spisywanie wydatków, wracamy do początku!

Damian Gołębiewski/ Listopad 13, 2018/ Finanse osobiste, Nauka, Oszczędzanie, Planowanie, Wolność Finansowa/ 2 comments

Pierwszy wpis na blogu dotyczył nawyków. Nawyki są kluczowe, jeżeli chodzi o bogacenie się. Drugi wpis dotyczył spisywania wydatków i na tym temacie się dzisiaj skupimy, ponieważ to jeden z najważniejszych nawyków na początku drogi do wolności finansowej.

 

Dlaczego spisywanie wydatków jest takie ważne?

Po pierwsze, spisywanie wydatków to pierwszy stosunkowo łatwy do wprowadzenia i wymagający niewiele wysiłku nawyk, który moim zdaniem jest niezbędny, jeżeli na poważnie chcesz poprawić swoją sytuację finansową. Najlepiej zacznij już dziś!

Po drugie, jeżeli nie zaczniesz tego robić, to jest całkiem spora szansa, że życie samo Cię do tego zmobilizuje – czego Ci nie życzę. W Polsce jest całkiem sporo osób, które spisują wydatki tylko dlatego, że są w sytuacji, w której muszą decydować i zadawać sobie pytania w stylu: z czego muszę w tym miesiącu zrezygnować, aby przetrwać ten miesiąc? albo kombinować: w tym miesiącu pominiemy jedną ratę, a zapłacimy w następnym dwie, bo nam nie starczy na jedzenie. (nie mówię, że takich osób jest dużo, ale niestety są).

Po trzecie, bez spisywania wydatków nie da się pójść o krok dalej w planowaniu swoich finansów. Nie da się zaplanować budżetu, jeżeli nie masz wiedzy, ile i na co wydajesz pieniędzy. Równie ciężko zrobić zestawienie przychodów i wydatków, czyli zestawienie finansowe, jeżeli nie wiesz, ile wydajesz. Nie można również planować przyszłych przepływów pieniężnych, które pozwalają nam dbać o płynność finansową.

Po czwarte, jeżeli nie możesz pójść dalej to stoisz w miejscu, a jeżeli stoisz w miejscu to się cofasz. I cały czas oddalają się od Ciebie Ci, którzy poszli dalej. Warto o tym pomyśleć.

Po piąte, nie możesz oczekiwać od losu poprawy swojej sytuacji materialnej, jeżeli nic z siebie nie dajesz. Jeżeli nie potrafisz poświęcić kilku minut dziennie na spisanie wydatków, to jakim prawem oczekujesz lepszej sytuacji? Myślę, że już najmłodsze dzieci wiedzą, że nic nie przychodzi samo. Nawet po batonik, który kupi Mama trzeba wyciągnąć rękę, albo poprosić.

Po szóste, musisz pamiętać, że to Twoje pieniądze! I że nikt inny za Ciebie nie będzie tego robił. To Twoja odpowiedzialność. Jeżeli nie masz ochoty spisywać wydatków, to również nie powinieneś mieć pretensji do tych, którzy to robią i mają efekty, których Ty oczekujesz, bez wysiłku.

Po siódme, nie wyśmiewaj tego, jeśli tego nie robisz ani nie robiłeś. Dzisiaj poruszył mnie filmik na YouTube (tutaj link), na którym niewidomy chłopiec odpowiada na hejty z sieci i oskarżenia, że rzekomo udaje niewidomego. Niesamowicie smutne jest to, że są ludzie, którzy mają czas, żeby pisać takie rzeczy. Często ci sami ludzie nie mają serca, żeby napisać coś miłego i pozytywnego pod innym filmikiem. Po obejrzeniu tego filmiku poczułem, że cokolwiek byś nie robił, jakkolwiek byś się nie starał, a przy tym jak bardzo byś nie cierpiał, to i tak znajdzie się garść ludzi, którzy negatywnie ocenią to co robisz i w dodatku nie wniosą do Twojego życia nic, poza bezwartościową krytyką. Nie warto zwracać na to uwagi, bowiem nikt z oceniających nie zarabia na Ciebie ani nie poprawia Twojej sytuacji. Skup się na tym co jest dla Ciebie ważne i rób swoje, a właśnie takie małe rzeczy jak spisywanie wydatków, mogą być kluczowym krokiem do Twojej dalszej drogi ku lepszej sytuacji finansowej.

Po ósme, poznasz odpowiedzi na pytania, jaki procent Twoich dochodów przeznaczasz na jedzenie, jaki na pasje, na inwestycje, głupoty (to się zdarza każdemu), prezenty dla innych, edukację, zachcianki, rzeczy niepotrzebne, rzeczy niezbędne, itd. Informacje zawarte w odpowiedziach pozwolą Ci spojrzeć na siebie z boku i zastanowić się: Czy postępuję racjonalnie? Czy naprawdę chcę przejadać połowę swojej pensji, a drugą połowę wydawać na głupoty i zachcianki? Czy naprawdę nie potrafię odłożyć ani grosza? Dokąd dojdę postępując w taki, a nie inny sposób? Co mogę zrobić z tymi wydatkami? Z czego warto zrezygnować? Co mogę zrobić z pieniędzmi, które mi zostaną?

Po dziewiąte, bardzo dużo osób twierdzi, że „nie mam z czego oszczędzać”, po czym na święta, czy z innej okazji, Ci sami ludzie biorą kredyt ratalny na zakup jakiegoś towaru i mówią sobie „to tylko 100 zł miesięcznie, dam radę”. Jeżeli będziesz spisywał swoje wydatki, zauważysz, że być może nie „tylko 100 zł”, a o wiele więcej możesz oszczędzić redukując wydatki np.: na kawę przed pracą.

Po dziesiąte, powodów może być setki, ale motywacja jedna. I musi się ona pojawić w Twojej głowie, a pojawi się w niej dopiero wtedy, gdy naprawdę będziesz chciał poprawić swoją sytuację finansową.

Na koniec

Jeżeli czytasz ten tekst, doszedłeś do tego momentu i nadal nie jesteś przekonany do spisywania wydatków (zakładam, że tego nie robisz, skoro czytasz), to mogły zdarzyć się dwie rzeczy:

Zjebałem ten tekst, a przy tym zmarnowałem Twój i swój czas (za co Cię przepraszam, jeśli tak się stało), albo Ty w ogóle nie chciałeś nawet zacząć spisywania wydatków i czytasz ten tekst z nudów.

 

Ps.: Czasami decyzje, które podejmujesz dzisiaj są niezrozumiałe, czasami głupie, a czasami wydają się stratą czasu. Jednak bardzo często dopiero z upływem czasu uświadamiasz sobie, czy decyzja, którą podjąłeś była zła, czy dobra. Jeżeli chodzi o spisywanie wydatków, to gwarantuję Ci, że będzie to jedna z najlepszych decyzji, albo jedna z najgorszych, które w życiu podjąłeś.

To trochę jak odmówienie kolegom ze szkolnej ławki papierosa. W tamtej chwili wydawało Ci się to słabe i nie bardzo chciałeś odmawiać (bo przecież palenie jest „cool”), ale teraz jak patrzysz na kolegów, którzy palą i cieszysz się, że wtedy powiedziałeś: „nie”.

Dziś powiedz: TAK! Dla spisywania wydatków.

Przy okazji zachęcam Cię do subskrybowania kanału Igora (mega inspiracja), ale również na facebook Finansowe Kaizen.  

 

Share this Post

2 Comments

  1. Ze spisywaniem wydatków jest jak z liczeniem spożywanych kalorii, gdy chce się schudnąć, albo (jak to było w naszym przypadku :D) przytyć. Bez tego ciężko ruszyć z miejsca. Skąd masz wiedzieć, czy nie wydajesz/nie jesz za dużo, skoro tego nie kontrolujesz. Co smutne, z naszych obserwacji wynika, że spisywanie wydatków wciąż jest mało popularne. Nasi znajomi dowiadując się o tym, ze budżetujemy każdy wydatek, patrzą na nas jak na kosmitów. Bywa, że myślą, iż mamy kłopoty finansowe i to dlatego prowadzimy budżet, a paradoksalnie dzięki temu, nie musimy się martwić, czy przeżyjemy do końca miesiąca jak niektórzy.

    1. Skąd ja to znam! 🙂 „myślą, iż mamy kłopoty finansowe i to dlatego prowadzimy budżet” to jest właśnie podejście, z którym próbuję walczyć, wszak:

      “Budżet to mówienie Twoim pieniądzom dokąd mają iść, zamiast zastanawiania się dokąd one same sobie poszły”, Dave Ramsey

Dodaj komentarz