Piłkarz czy biznesmen? Co ten Lewandowski?

Damian Gołębiewski/ Lipiec 13, 2017/ Oszczędzanie, Praca/ 0 comments

Kim jest Robert Lewandowski? Tłumaczyć chyba nie trzeba. Zdecydowana większość czytelników skojarzy go z piłką nożną i słusznie! Nie wolno zapominać, że poza byciem sportowcem Lewy jest także aktywnym inwestorem i biznesmenem. 

Zastanawiałeś się kiedyś, jak by to było zarabiać 10 tysięcy miesięcznie? A może zastanawiałeś się, jak by to było zarabiać 100 tysięcy miesięcznie? Strzelam, że tak właśnie było i choć raz zastanawiałeś się nad tym. Drugi strzał to taki, że prawdopodobnie w rozmowach z przyjaciółmi wymienialiście się pomysłami, co byście sobie kupili, gdyby takowe zarobki wpadały na wasze konta co miesiąc. Nie ma się co oszukiwać, taka jest ludzka natura i na tym polega w głównej mierze nasz problem. Zazdrościmy innym. W mniejszym lub większym stopniu, ale jednak. Wiele razy od znajomych, czy rodziny słyszałem: „Jakbym zarabiał tyle co Lewandowski, to bym nie musiał już nic robić”. Rodzi się zatem pytanie – po co ten Lewandowski jeszcze biega za tą piłką? Przecież ma już dziecko, pracować nie musi, a więc na co mu to? Powinien przecież zająć się rodziną. Nie musi już grać, a jednak to robi. Tylko dlaczego?

Bycie piłkarzem takiego formatu to wizerunek, na który trzeba pracować latami. Można powiedzieć, że to już marka, a z czym kojarzy się marka? – z biznesem.

Robert doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ile warta jest jego osobista marka. Dlatego, poza byciem świetnym sportowcem i wzmacnianiem swojego wizerunku/marki inwestuje swój czas i pieniądze w zupełnie niezwiązane z piłką przedsięwzięcia.

Nie wiem czy wiesz, ale Robert jest:

  • Współudziałowcem w funduszu venture capital Protos (fundusz inwestuje w start-upy);
  • Właścicielem sklepu, w którym sprzedaje gadżety ze swoim wizerunkiem;
  • Aktywnym inwestorem w nieruchomości.

Pod koniec zeszłego roku zainwestował w klinikę specjalizującą się w medycynie sportowej.

Robert świadomie cały czas gra coraz lepiej i pokazuję się, gdzie tylko można, ponieważ świadomie lub nie wykorzystuje efekt kuli śniegowej. Czyli im dłużej kula się toczy (im dłużej piłka w grze), tym staje się coraz większa, widoczna i trudniej ją zatrzymać. Budowanie marki to proces żmudny, ale w pewnym momencie marka rozrasta się sama. Mimo, że Lewy nie musi pracować nadal to robi, bo wie że jego „kula” się właśnie rozpędza, a przy okazji szybciej rośnie.

Dlaczego o tym piszę? 

Zależy mi na tym, abyś zrozumiał różnicę w myśleniu Roberta, a przeciętnego Kowalskiego z ulicy. Założę się, że jeżeli zapytasz 10 osób o to, co zrobiłyby, gdyby zarabiali takie pieniądze jak Lewandowski, to zdecydowana większość opowiadałaby Ci historie o wycieczkach po świecie, o odpoczynku i życiu jak z amerykańskich filmów. Wielu z nas prawdopodobnie do końca życia nie zarobi takich pieniędzy, jakie Lewy generuje w ciągu roku. Co więcej, niektórzy nawet połowy tego nie uzbierają. A teraz zobacz w czym rzecz. Mimo, że zarabiamy o wiele mniej niż Robert to nie potrafimy odkładać na przyszłość. Wielu powie, że nie ma z czego, ale zaraz o tym napiszę. Zobacz, że niektórzy z piłkarzy, którzy też bardzo dużo zarabiają, nie mają takiego majątku jak Lewandowski. Dobrym przykładem będzie tu również Mike Tyson, który też większości jest znany. Tyson przepuścił ponad 300 mln dolarów. Ta kwota z kolei jest ogromna dla Lewego, ale on pokazuje zdrowe podejście do pieniędzy. Tak jak wcześniej pisałem tutaj, nie ważne ile zarabiasz, skoro wydajesz więcej. To pokazuje jak ważne jest oszczędzanie i świadome inwestowanie.

Teraz przytoczę kilka myśli z książki „Bogaty albo Biedny – po prostu różni mentalnie”, T. Harv Eker’a

 

  • Ludzie bogaci sądzą, że „możesz mieć ciastko i zjeść ciastko”. Ludzie z klasy średniej myślą: „Ciastko jest za drogie, więc wezmę tylko kawałeczek”. Ludzie biedni uważają, że nie zasługują na ciastko, więc zamawiają pączek z dziurką, koncentrują się na dziurce i dziwią  się, że „nic” nie mają.
  • Prawdziwą miarą bogactwa jest majątek netto (o tym będę jeszcze pisał), a nie dochód z pracy.
  • Nawyk zarządzania pieniędzmi jest ważniejszy niż ilość pieniędzy.
  • Albo Ty będziesz kontrolować pieniądze, albo pieniądze będą kontrolować Ciebie.
  • Ludzie bogaci widzą w dolarze ziarno, które można zasiać, żeby uzyskać sto dolarów więcej, które znowu będzie można zasiać, żeby uzyskać tysiąc dolarów więcej.

Na koniec bardzo fajny cytat z książki „Gdyby trzydziestometrowy dąb miał umysł człowieka, wyrósłby najwyżej na wysokość trzech metrów”

Przeczytaj wymienione myśli kilka razy i zastanów się. Nie zrozum mnie źle. Na tym blogu chodzi o wolność finansową, a nie bogactwo. Mike Tyson też był kiedyś bogaty, ale nie zadbał o przyszłość. To właśnie są różnice w myśleniu, których zabrakło w jego przypadku.

Tak jak wcześniej obiecałem – wiele osób mówi, że nie ma z czego odkładać i łatwo porównywać do Roberta Lewandowskiego. Trzecia zasada z wymienionych powyżej mówi jasno: Nawyk zarządzania pieniędzmi jest ważniejszy niż ilość pieniędzy. Mówienie, że mam za mało żeby tym zarządzać albo odkładać ma taki sam sens jak mówienie, że zacznę ćwiczyć i się odchudzać, jak schudnę 20 kilo. Trochę głupie prawda? Nie zarządzasz bo masz za mało, a może masz za mało, bo nie zarządzasz? 🙂 Dlatego jeżeli masz mało pieniędzy, to tym bardziej powinieneś je kontrolować. Powinieneś dowiedzieć się, dlaczego masz ich mało? Może za dużo wydajesz? A może za mało zarabiasz? Skoro za mało zarabiasz, to czemu nie zmienisz pracy? Jeżeli nie możesz zmienić pracy, to automatycznie musisz zmniejszać wydatki.

To warunek konieczny do osiągnięcia wolności finansowej – Życie poniżej własnych możliwości finansowych. 

Wielu powie, że nie może zmniejszyć wydatków, bo nie ma jak. Powiedz mi proszę, czy w przypadku, kiedy firma powie, że musi uciąć z pensji każdemu po 50 zł przeżyjesz, czy rzucisz to w cholerę i zmienisz pracę? Jeżeli przeżyjesz to sam sobie udowodniłeś, że jesteś w stanie 50 zł miesięcznie odłożyć. Jeżeli od razu zmieniłbyś pracę to po co czekać na taki scenariusz?

Podsumowując

Chciałbym powiedzieć, że nie ważne ile zarabiamy, ale to jak wydajemy. Sukces finansowy definiuje proste równanie:

Zarobki – Wydatki = Oszczędności. 

Jeżeli u Ciebie po znaku równości jest liczba ujemna, to coś robisz źle i powinieneś się zastanowić co. Nie ma się co unosić i rozczulać nad sobą, ani też patrzeć na innych, jak kupują sobie coś nowego, czy to telefon, czy samochód. Nigdy nie masz pewności, czy nie są to zakupy na kredyt, zawsze używaj swojego rozumu i świadomie podejmuj decyzje. Staraj się żyć poniżej możliwości finansowych, a to będzie pierwszym poważnym krokiem na drodze do wolności finansowej.

Jeżeli czytasz ten akapit, to bardzo Ci dziękuję że wytrwałeś do końca. Napisz proszę w komentarzu co myślisz na ten temat, a jeżeli uznasz ten wpis za wyjątkowy i godny uwagi, proszę podziel się nim z innymi. Dla Ciebie to jeden klik, a dla mnie być może kolejny czytelnik, który zmotywuje mnie do pisania!

Pozdrawiam Cię serdecznie i do następnego! 🙂

 

Dodaj komentarz