Subskrypcja automatycznie się przedłużyła? Zapłaciłeś gapowe? Zobacz jak tego uniknąć!

Damian Gołębiewski/ 22 czerwca, 2020/ Bankowość, Edukacja finansowa, Finanse osobiste/ 3 comments

Dzisiaj w ramach luźniejszej formy wpisu opiszę wam świeżą historię finansową z mojego życia. Część z was zapewne wie, a druga się pewnie domyśla, że poza pisaniem artykułów robię też do nich całą pracę „okołopublikacyjną” – czyli zbieram materiał na wpis, edukuję się, redaguję tekst, formatuję tekst, wyszukuje lub tworzę odpowiednią grafikę. Właśnie ten ostatni element mojej pracy, czyli grafika stała się solą w oku tej historii. Czasami – tak jak w przypadku dzisiejszego wpisu, temat tworzy się niejako sam, o czym się za chwilę przekonacie.

Z dzisiejszego wpisu dowiesz się:

  • Z jakich narzędzi korzystam do tworzenia grafiki na blogu?
  • Czym jest procedura chargeback?
  • Jak odzyskać pieniądze w przypadku automatycznego przedłużenia subskrypcji za usługę online?

Tworzenie grafiki na bloga

Część obrazków do wpisu zwyczajnie pobieram z www.pixabay.com, albo innego portalu ze zdjęciami. Czasami jednak, żeby urozmaicić, albo ułatwić odbiór danego tematu sam tworzę obrazki do wpisu, żeby lepiej zobrazować to, co chcę wam przekazać. Do tworzenia obrazków z reguły używam Photoshopa, a ostatnio bardzo chętnie korzystam z Canvy, czyli narzędzia online, które znajdziecie na: www.canva.com to właśnie z tym narzędziem miałem ostatnio przygodę, którą chciałbym wam opisać.

Canva

Żeby ułatwić wam zrozumienie całej sytuacji, przybliżę pokrótce sposób działania Canvy. Jest to narzędzie do tworzenia grafiki online, w którym są różne biblioteki zdjęć, kształtów i innych elementów graficznych, które możemy dowolnie formatować i wykorzystać w ramach tworzenia własnego obrazka. Część z elementów jest darmowa, a za inne trzeba zapłacić. Jednak jeśli się zdecydujemy, to dla użytkowników PRO wszystkie elementy są dostępne w ramach płatności za subskrypcyjnej. Na poniższych obrazkach możecie zobaczyć: rodzina była elementem darmowym, a tygrys wymagał opłaty lub konta Pro.

Obraz zawierający zrzut ekranu

Opis wygenerowany automatycznie
Rodzina ze zwierzakami – element darmowy.
Obraz zawierający zrzut ekranu

Opis wygenerowany automatycznie
Tygrys – element płatny.

Jak to zwykle bywa, firma zachęca nas do przetestowania konta PRO przez jakiś darmowy okres – w tym przypadku było to 14 dni darmowego testowania aplikacji jako użytkownik PRO.

Obraz zawierający zrzut ekranu, komputer, ekran

Opis wygenerowany automatycznie
Promocja: Wypróbuj za darmo Canva Pro

Skorzystałem z tej oferty i przez kilka dni testowałem możliwości aplikacji. Przez kilka pierwszych dni szło świetnie i udało mi się zrobić kilka grafik, które możecie zobaczyć na blogowym Instagramie, czy Facebook’u, następnie wystąpiło u mnie kilka zawirowań, przez które zupełnie zapomniałem o podjęciu tej subskrypcji. I tu gdzie zaczynają się moje problemy, zaczyna się również nasza wspólna edukacja.

Zawsze ustawiaj sobie przypomnienie w telefonie, na kilka dni przed końcem okresu próbnego. To pozwoli uniknąć nieplanowanych wydatków.

Przede wszystkim warto pamiętać o tym, że większość tego typu firm, za pomocą promocji korzysta z tego, że zapominamy o tych subskrypcjach. Korzystając z naszego roztargnienia, firmy te jako opcję domyślną ustalają automatyczne przedłużenie subskrypcji (już płatnej) po upływie okresu próbnego. Można to często zaobserwować na portalach z muzyką (np.: Spotify), czy filmami (np.: CDA), które regularnie zachęcają do darmowego testowania przez jakiś czas.  Nie inaczej było w tym przypadku. Przeważnie subskrypcja jest miesięczna i nie obciąża jakoś mocno naszego budżetu, co moim zdaniem również jest celowe – mniejsza kwota mniej boli i łatwiej ją przeoczyć. W tym momencie jest spora szansa, że część z was właśnie sobie przypomniała o jakiejś subskrypcji (nie dziękujcie 🙂 ). Dlatego jest to stricte finansowy temat. Nie tylko dlatego, że dotyka portfela, ale pokazuje, że wielu ludzi wcale nie przejmuje się tym, że co miesiąc ucieka im, powiedzmy 19,9 zł na CDA, czy na Netflix, choć już dawno nie oglądali tam żadnego filmu.

Subskrypcja nie zawsze jest miesięczna!

W moim przypadku przedłużyła się subskrypcja, nie miesięczna, a roczna  i tym samym z mojej karty pobrane została sympatyczna kwota 119,40 USD. Co w momencie blokady wynosiło ok. 480 zł,

Obraz zawierający zrzut ekranu, rysunek

Opis wygenerowany automatycznie

a w momencie księgowania 508,36 zł…

To oznacza nie mniej, nie więcej niż tyle, że o mały włos nie utopiłem 500 zł przez swoje roztargnienie. Z różnicami kwotowymi też jest ciekawa sprawa, ponieważ poza ryzykiem utraty kasy, doszło nam jeszcze ryzyko walutowe. Więc w przypadku spadku kursu, nawet gdyby firma zdecydowała się oddać mi pieniądze, mógłbym stracić na kursie, co ostatecznie się wydarzyło. Mimo wszystko ostatecznie udało mi się odzyskać pieniądze!

Tyle zapłaciłem:

Tyle mi zwrócono:

Obraz zawierający nóż

Opis wygenerowany automatycznie

Więc summa summarum straciłem, nie 500 zł a jedynie 2,67 zł. Choć ostatecznie dużo więcej zyskałem, ale o tym dowiesz się za chwilę.

Co mogę zrobić, żeby będąc w takiej sytuacji odzyskać pieniądze?


Warto zacząć od tego, żeby w pierwszej kolejności anulować subskrypcje i zgłosić sprawę w formie reklamacji z żądaniem anulowania zamówienia i zwrotu pieniędzy do usługodawcy. W przypadku automatycznych odnowień subskrypcji zwykle nie ma problemu ze zwrotem, jednak gdyby nie było takiej opcji, albo usługodawca robiłby problemy, wtedy możecie skorzystać z pomocy banku. Warto tutaj dodać, że wszystko zależy od wybranej formy płatności. W moim przypadku było to obciążenie karty kredytowej. W przypadku płatności kartą, w takich sytuacjach pomocna może okazać się procedura Chargeback.

Na czym polega Chargeback?


Chargeback (obciążenie zwrotne) to mechanizm, który ma za zadanie chronić każdego posiadacza karty kredytowej, debetowej, czy przedpłaconej. Polega  to na tym, że bank na wniosek klienta może cofnąć daną transakcję. Ma to na celu ochronę konsumentów, przed nieuczciwymi praktykami sprzedawców. Klient może zakwestionować transakcję i w formie reklamacji zgłosić do banku wniosek o chargeback. Jeżeli rzeczywiście doszło do nieprawidłowości ze strony sprzedawcy na niekorzyść klienta, bank zwróci mu środki. Chargeback poza tym, że jest formą ochrony konsumentów, to jednocześnie jest formą motywacji dostawców usług, żeby Ci produkowali coraz lepsze produkty, których nikt nie będzie zwracał, a oni nie będą musieli oddawać pieniędzy.

Przykładowe powody, dla których można skorzystać z procedury chargeback (zaczerpnięte ze strony www.mbank.pl):

  • klient nie otrzymał części lub całości kwoty wypłacanej z bankomatu
  • pojawiła się rozbieżność między poprawną kwotą (lub walutą) transakcji a tą, która została zapłacona
  • transakcja została rozliczona więcej niż jeden raz
  • transakcja została rozliczona w innej kwocie lub walucie niż klient zaakceptował w momencie jej dokonania
  • opłacona przy użyciu karty usługa lub produkt nie zostały dostarczone
  • akceptant przesłał rozliczenie transakcji, która została uprzednio anulowana
  • klient próbował zapłacić za towar lub usługę przy użyciu karty, jednak transakcja się nie powiodła i klient zapłacił za towar czy usługę w inny sposób. Mimo tego karta została obciążona nieudaną transakcją
  • klient został obciążony (np. przez hotel lub wypożyczalnię) za usługę, której nie zamawiał
  • dostarczono zamówiony towar, ale był on uszkodzony
  • zakup został zwrócony, ale nie dokonano zwrotu pieniędzy

Jak widać lista, wcale nie jest taka krótka. Więc warto o niej pamiętać. Nigdy nie wiemy, kiedy może nam się przydać. Oby nie często.

Część dalsza historii… Ta przyjemniejsza 😊


U mnie sytuacja wyglądała tak, że w ramach codziennego przeglądu finansów osobistych, zajrzałem na wszystkie konta i dostrzegłem transakcję. Od razu zgłosiłem sprawę w formie reklamacji do zespołu www.canva.com. Gdy zobaczyłem transakcję pieniądze cały czas były na moim koncie, jednak były już zablokowane i nie miałem do nich dostępu. Kwestia kilku dni, żeby zostały zaksięgowane i przekazane do usługodawcy. W odpowiedzi zwrotnej na reklamację otrzymałem informację, że Canva dokona zwrotu, jednak muszę liczyć się z czasem oczekiwania od 10-20 dni roboczych.

Mail zwrotny od Canvy, po zgłoszonej reklamacji.

Jak zdążyliście pewnie zauważyć, dzięki mojej szybkiej reakcji udało mi się odzyskać pieniądze już po dwóch dniach od zgłoszenia. To jednak nie koniec historii. Canva zaskoczyła mnie nie tylko szybką reakcją, ale również tym, że w ramach rekompensaty za tę sytuację, zaproponowali mi…

Ostatnia wiadomość od zespołu Canva.com

Dodatkowe 3 miesiące za darmo! Tym razem z przypomnieniem przed końcem okresu 😉

Podsumowując

Z tej sytuacji nauczyłem się kilku rzeczy. Przede wszystkim tego, że warto pilnować swoich finansów na bieżąco. Gdybym się zorientował po tygodniu lub dwóch, mogłoby być za późno na uruchomienie procedury chargeback, albo reklamację. Nauczyłem się też, że warto sobie takie rzeczy przynajmniej gdzieś zapisać, a najlepiej ustawić jakieś przypomnienie. Przykład Canvy pokazał mi też, że firma może być przyjazna klientowi nawet w momencie reklamacji. W Polsce to się nie zdarza często. Tym, że podarowali mi 3 miesiące totalnie za free, zyskali mój szacunek. Nie dlatego, że to kolejny free okres, ale dlatego, że nie musieli, a mimo wszystko dali mi coś, czego nawet nie śmiałem oczekiwać. Po tym się poznaje nastawienie firmy do klienta. Jak się z Tobą obchodzi, gdy chcesz się wycofać. Cała historia miała dla mnie szczęśliwe zakończenie i bardzo się z tego cieszę, ale nie zawsze bywa tak kolorowo, jak w tym przypadku!


A wy? Mieliście podobne przygody? Zdarzyło wam się zapłacić gapowe?

Share this Post

3 Comments

  1. Ciekawa historia. Człowiek często nawet nie zwraca uwagi na takie rzeczy, a później jest jak jest. Dzięki za ostrzeżenie i cenne wskazówki. Pozdrawiam

  2. mam pytanie, czy najpierw anulować subskrypcje po 30dniowym okresie próbnym a potem pisać reklamację? kiedy rozpocząć procedurę chargeback? w banku?
    z góry dziekuję za odp
    Kasia

    1. Lepiej anulować subskrypcję wcześniej, wtedy nie będzie trzeba pisać reklamacji 🙂

Dodaj komentarz