Znajdziesz tutaj kilka słów o mnie

Witaj na moim blogu!

Damian GołębiewskiNazywam się Damian Gołębiewski i jestem inżynierem Informatyki, którą ukończyłem w 2013 roku. Po studiach zrobiłem sobie przerwę od szkoły i szukałem swojego miejsca na ziemi. Tak wpadłem na bloga Kamila Cebulskiego, a potem trafiłem na uczelnię ASBIRO. Zapisałem się na kurs podstawowy i przez 12 miesięcy uczęszczałem na zajęcia, które prowadzili znakomici przedsiębiorcy tacy jak: Andrzej Blikle, Maciej Dutko, Dawid Dudek, Zbigniew Dzideczek, Jacek Gniadek, Jan Fijor, Paweł Królak, Jan Kubań, Jacek Kubrak i wielu innych. Słuchałem z zaciekawieniem wszystkich wykładów (no może nie wszystkich 😉 ) i zacząłem szukać wspólnego mianownika w tych wszystkich wykładowcach. Zastanawiałem się co sprawia, że oni odnoszą sukces, a ja nie? Pierwsza odpowiedź: oni działają – oj bardzo działają! Ta odpowiedź jednak mnie nie satysfakcjonowała zbytnio i szukałem dalej i znalazłem! Oni wszyscy znali się na… Ekonomii! Tak!  Jedni bardziej inni mniej, ale każdy miał tę wiedzę. Ekonomia, którą większość z nich „wyznawała” to Ekonomia Austriacka. Wiedząc to nie było sposobu, abym nie trafił na Stowarzyszenie Koliber i Instytut Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa, ale o tym później. Asbiro dało mi bardzo dużo do myślenia, więc zacząłem rozmyślać nad tym, co muszę ze sobą zrobić i tak trafiłem na Uczelnię Łazarskiego. Wybrałem sobie studia magisterskie na kierunku, którego nie trudno się domyślić – Tak! Ekonomia. Obecnie tam studiuję i jestem bardzo zadowolony z tego wyboru, ale to nie jest ważne. W międzyczasie wziąłem również udział w konkursie organizowanym przez Asbiro. Projekt nosi nazwę „Plan na start” i była to druga edycja konkursu, o którym pisałem (tutaj). Na konkursie miałem okazję skonsultować swój pomysł ze znanymi przedsiębiorcami, m.in.: Marcin Osman, Piotr Motyl, Karol Froń, Maciej Stępa. Jak wcześniej wspomniałem, dzięki Asbiro trafiłem na Stowarzyszenie Koliber i Instytut Misesa. Jako, że od jakiegoś czasu po zakończeniu kursu zacząłem sporo czytać o finansach, ekonomii i rozwoju osobistym, to sprytne algorytmy facebooka, zasugerowały mi, abym wziął udział w rekrutacji na prowadzącego zajęcia w ramach projektu Lekcje Ekonomii dla młodzieży, który organizuje nie kto inny jak: Stowarzyszenie Koliber i Instytut Misesa. Chwilę się zastanawiałem i się zgłosiłem. Cała procedura poszła sprawnie i po miesiącu byłem już prowadzącym po swoich pierwszych zajęciach w liceum, do którego kiedyś uczęszczałem. To doświadczenie dało mi mocnego kopa do działania i utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę przekazywać wiedzę. Widzę, że nieźle mi to idzie i młodzi też chwalą mnie, z czego niezmiernie się cieszę, ale dość przechwałek. Chciałem tylko Ci pokazać, że nie jestem kolejnym guru, który chce pokazać Ci przepis na szybki zarobek, albo zaprosić Cię do programu MLM. Chcę nauczyć Cię tego, czego sam się nauczyłem i o tym jest mój blog. Nazywa się Finansowe Kaizen – małymi krokami do finansowej wolności. Nazwa wybrana nie bez powodu, ponieważ tak jak wcześniej wspomniałem – nie znajdziesz tu recepty na to, jak stać się milionerem w tydzień. Na blogu znajdziesz treści związane z finansami domowymi. Oszczędzanie i zarabianie, to główne tematy, które będą poruszane na blogu. Nie zabraknie również nieco wiedzy ekonomicznej (podstawy), która moim zdaniem również jest bardzo istotna, żeby dobrze pojąć finanse (które wbrew pozorom wcale nie są takie trudne). Znajdziesz tutaj trochę wpisów o rozwoju osobistym, ale bez coachowania – spokojnie. Chyba, że chodzi o finanse. W tej kwestii wszystko mam ułożone i teraz modyfikuję to tak, aby było jeszcze lepiej. Wiedza zdobyta w szkole, książkach i różnego rodzaju szkoleniach pozwoliła mi na wdrożenie w życie wielu narzędzi, które pokazały mi, że możliwości na oszczędzanie i zarabianie zawsze były blisko mnie. Wystarczyło się rozejrzeć. Dlatego zarażony pasją do finansów osobistych, przez takich blogerów jak Michał Szafrański, Marcin Iwuć, czy Maciej Samcik postanowiłem dołożyć swoją cegiełkę do propagowania idei zdroworozsądkowego podejścia do finansów. Nie nachalnie, małymi krokami – zgodnie z filozofią kaizen, o której też trochę będę opowiadał na łamach bloga.

Zapraszam!